piątek, 20 grudnia 2013

Piątek, piąteczek, piątunio.

Ten dzień był bardzo oczekiwany przez wiele osób. W końcu wolne i to prawie dwa tygodnie. Miałam dość tego zamieszania związanego z wystawianiem ocen przez ostatni miesiąc, tej złości że nie raz mówili mi jaką mam ocenę a na następnej lekcji dowiedziałam się że daje mi niższą o stopień. Pomijając już szkołę to jestem chora, trudno. Na szczęście czuję się już o wiele lepiej niż wczoraj i jeśli się uda to dziś w końcu będę mieć mojego laptopa, było by świetnie.  W sumie to skończyło się jedno zamieszanie a zaczyna się nowe związane z szałem przed świątecznych zakupów czy wielkim sprzątaniem. Chyba muszę się za to w końcu zabrać, dobrze że moją szafę udało mi się w miarę ogarnąć w zeszłym tygodniu, mam to już z głowy. Wystarczą tylko małe poprawki + kilka świątecznych ozdób i będzie idealnie. W wolne dni muszę znaleźć też trochę czasu na matmę i angielski. Przed feriami mamy próbne egzaminy które piszemy na ocenę, przydałoby się żeby wyszły dość dobrze. Mam też małe wrażenie że  wszyscy zapomnieli o czymś ważnym, a mianowicie mam na myśli śnieg. Na początku bardzo go nie chciałam, ale teraz zależy mi żeby były białe święta i żebym w końcu mogła wybrać się na snowboard chociaż nie miałam na to ochoty i byłam pewna że w tym roku nie pojeżdżę to bardzo mi zależy aby mogła się w końcu wybrać na stok. To chyba wszystko o czym chciałam napisać, bo ten post zajął mi około godziny przez to że w między czasie byłam napisać z mamą listę zakupów, siedziałam na wielu innych stronach i zajmowałam się różnymi rzeczami dopisując po jednym zdaniu co jakiś czas i czytając go ciągle od początku czy czasem nie ma jakiś głupich błędów lub czy jakieś słowo nie powtarza się za często.

ASK
TUMBLR
FACEBOOK






Brak komentarzy

Prześlij komentarz

L0NGLIFE. All rights reserved. © Maira Gall.